KTOŚ NA SEN (PILLOW MAN. MĘŻCZYZNA NASZYCH MARZEŃ)
A
A
A
Jean po paśmie niepowodzeń wreszcie dostaje pracę – nietypową, będzie bowiem „żywą poduszką” dla ludzi, którzy nie są w stanie sami zasnąć. Pulchność mężczyzny, poza tą specyficzną branżą stanowiąca źródło kompleksów, tu sprawdza się doskonale, zapewniając kolejnym klientom i klientkom miękki substytut bliskiej osoby. Nawet bezsenność okazuje się atutem, Jean nie łamie bowiem zakazu zasypiania podczas dniówki – czy raczej nocki. Wydawałoby się, że to sytuacja idealna.
„Pillow Man. Mężczyzna naszych marzeń”, napisany przez Stéphane’a Grodeta i zilustrowany przez Théo Calméjane’a, to przykład oryginalnego europejskiego komiksu (dobrze, że Egmont robi wycieczki w te rejony) oznaczonego przez wydawcę jako „tylko dla dorosłych”. Nie chodzi o ostrą erotykę, wszak intymne relacje są w ramach zleceń absolutnie zakazane. Publikacja porusza jednak dorosłe tematy. Nie każdy chce przyjąć do wiadomości, że Jean nie świadczy usług seksualnych, przekrój osób napotykanych w ramach kolejnych nocnych wizyt to katalog uwikłań naszych czasów, a do tego dochodzi kryzys w związku głównego bohatera, spowodowany ukrywaniem nowej pracy i w efekcie zawiedzionym zaufaniem partnerki.
To intrygująca komiksowa propozycja, zapewnia bowiem w jednym albumie sporo wątków boleśnie aktualnych. Grodet i Calméjane przekonująco pokazują choćby portret bohatera, któremu kilkuletni brak perspektyw odebrał wiarę w siebie, podczas gdy praca – budząca kontrowersje i niszcząca jego życie rodzinne – pozwala poczuć, że jest potrzebny, a nawet zbudować nowe relacje (wśród ekscentrycznej plejady kolejnych zleceniodawców i zleceniodawczyń znajdzie się wiekowa dama, z którą połączy Jeana wyjątkowa, wzruszająca więź).
Oprócz pytania o męski kryzys „Pillow Man” zapewnia też kilka niewygodnych diagnoz społecznych, zwłaszcza klasowych. Samotność dotyka ludzi bez względu na wiek, płeć, status materialny, a bezsenność to powszechny problem – jednak widzimy tu, jak egzystencjalny i fizjologiczny brak zostaje zmonetyzowany przez biznes. Skorporatyzowanie usług w „sektorze” międzyludzkiej bliskości sprawia, że Jean to nie opcja dla biednych. „Trzeba mieć naprawdę mnóstwo pieniędzy, żeby pozwolić sobie na taką melancholię” (s. 172) – czytamy w pewnym momencie.
Czcionka na początku wymaga przyzwyczajenia, jest bowiem trochę jak ręczna kaligrafia, ale współgra z koncepcją całości. W komiksie powraca określenie „mięciutki” i słusznie w recenzjach podkreśla się, że to nie tylko cecha głównego bohatera, ale też mentalności ludzi potrzebnych w czasach nastawionych na twardość, a nawet element kreski Calméjane’a (diagnoza: „Jego kreska jest miękka, zaokrąglona, pełna płynnych linii” [blogokomiksach.pl], wspomnienie „oprawy graficznej, bazującej na miękkim obrysie i stonowanych kolorach” [czasnakomiks.pl]). Cudowne są w „Pillow Manie” kolory, głównie pastele, ale też kontrastujące z nimi drapieżne fragmenty, gdy wymaga tego ilustrowana sytuacja; wszak bardzo różne typy ludzi Jean napotyka na zawodowej drodze. Zróżnicowano też układ kadrów, w tym warianty rozkładówek – nie ma więc mowy o monotonii, która mogłaby uśpić podczas lektury.
Zapewniając przemyślaną formę, w treści natomiast zadając wiele ciekawych pytań oraz krążąc umiejętnie między scenkami związanymi z pracą (gdzie czasem trafi się na nieśmiałą dziewczynę „trenującą” spanie z kimś, a czasem – na hodowczynię węży) i tym, jak Jean zachowuje się w kontakcie z bliskimi, jak się zmienia, odkąd został Pillow Manem, francuski komiks chyba za szybko przechodzi do wygodnego zakończenia. Mam wrażenie, że niektóre dylematy i konflikty są tu bardziej złożone, niż wynikałoby z finału. Sama droga do niego okazuje się jednak na tyle zajmująca, że chętnie przymknę na to oko.
LITERATURA:
Grzybek: „Pillow Man. Mężczyzna naszych marzeń. Komiks, który przytula serce”. https://blogokomiksach.pl/pillow-man-mezczyzna-naszych-marzen-komiks-ktory-przytula-serce/.
Wilk S.: „Pillow Man. Mężczyzna naszych marzeń – Superbohater od snu”. https://czasnakomiks.pl/pillow-man/.
„Pillow Man. Mężczyzna naszych marzeń”, napisany przez Stéphane’a Grodeta i zilustrowany przez Théo Calméjane’a, to przykład oryginalnego europejskiego komiksu (dobrze, że Egmont robi wycieczki w te rejony) oznaczonego przez wydawcę jako „tylko dla dorosłych”. Nie chodzi o ostrą erotykę, wszak intymne relacje są w ramach zleceń absolutnie zakazane. Publikacja porusza jednak dorosłe tematy. Nie każdy chce przyjąć do wiadomości, że Jean nie świadczy usług seksualnych, przekrój osób napotykanych w ramach kolejnych nocnych wizyt to katalog uwikłań naszych czasów, a do tego dochodzi kryzys w związku głównego bohatera, spowodowany ukrywaniem nowej pracy i w efekcie zawiedzionym zaufaniem partnerki.
To intrygująca komiksowa propozycja, zapewnia bowiem w jednym albumie sporo wątków boleśnie aktualnych. Grodet i Calméjane przekonująco pokazują choćby portret bohatera, któremu kilkuletni brak perspektyw odebrał wiarę w siebie, podczas gdy praca – budząca kontrowersje i niszcząca jego życie rodzinne – pozwala poczuć, że jest potrzebny, a nawet zbudować nowe relacje (wśród ekscentrycznej plejady kolejnych zleceniodawców i zleceniodawczyń znajdzie się wiekowa dama, z którą połączy Jeana wyjątkowa, wzruszająca więź).
Oprócz pytania o męski kryzys „Pillow Man” zapewnia też kilka niewygodnych diagnoz społecznych, zwłaszcza klasowych. Samotność dotyka ludzi bez względu na wiek, płeć, status materialny, a bezsenność to powszechny problem – jednak widzimy tu, jak egzystencjalny i fizjologiczny brak zostaje zmonetyzowany przez biznes. Skorporatyzowanie usług w „sektorze” międzyludzkiej bliskości sprawia, że Jean to nie opcja dla biednych. „Trzeba mieć naprawdę mnóstwo pieniędzy, żeby pozwolić sobie na taką melancholię” (s. 172) – czytamy w pewnym momencie.
Czcionka na początku wymaga przyzwyczajenia, jest bowiem trochę jak ręczna kaligrafia, ale współgra z koncepcją całości. W komiksie powraca określenie „mięciutki” i słusznie w recenzjach podkreśla się, że to nie tylko cecha głównego bohatera, ale też mentalności ludzi potrzebnych w czasach nastawionych na twardość, a nawet element kreski Calméjane’a (diagnoza: „Jego kreska jest miękka, zaokrąglona, pełna płynnych linii” [blogokomiksach.pl], wspomnienie „oprawy graficznej, bazującej na miękkim obrysie i stonowanych kolorach” [czasnakomiks.pl]). Cudowne są w „Pillow Manie” kolory, głównie pastele, ale też kontrastujące z nimi drapieżne fragmenty, gdy wymaga tego ilustrowana sytuacja; wszak bardzo różne typy ludzi Jean napotyka na zawodowej drodze. Zróżnicowano też układ kadrów, w tym warianty rozkładówek – nie ma więc mowy o monotonii, która mogłaby uśpić podczas lektury.
Zapewniając przemyślaną formę, w treści natomiast zadając wiele ciekawych pytań oraz krążąc umiejętnie między scenkami związanymi z pracą (gdzie czasem trafi się na nieśmiałą dziewczynę „trenującą” spanie z kimś, a czasem – na hodowczynię węży) i tym, jak Jean zachowuje się w kontakcie z bliskimi, jak się zmienia, odkąd został Pillow Manem, francuski komiks chyba za szybko przechodzi do wygodnego zakończenia. Mam wrażenie, że niektóre dylematy i konflikty są tu bardziej złożone, niż wynikałoby z finału. Sama droga do niego okazuje się jednak na tyle zajmująca, że chętnie przymknę na to oko.
LITERATURA:
Grzybek: „Pillow Man. Mężczyzna naszych marzeń. Komiks, który przytula serce”. https://blogokomiksach.pl/pillow-man-mezczyzna-naszych-marzen-komiks-ktory-przytula-serce/.
Wilk S.: „Pillow Man. Mężczyzna naszych marzeń – Superbohater od snu”. https://czasnakomiks.pl/pillow-man/.
Stéphane Grodet, Théo Calméjane: „Pillow Man. Mężczyzna naszych marzeń” („Pillow man: L’homme de nos rêves”). Tłumaczenie: Ernest Kacperski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

