ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lipca 14 (518) / 2025

Agnieszka Wójtowicz-Zając,

DARCY, HEATHCLIFF, LORD BYRON I WAMPIRY ZE 'ZMIERZCHU' (RACHEL FEDER: 'MIT DARCY'EGO. JANE AUSTEN, LITERACCY AMANCI I POTWORY, KTÓRE NAUCZONO NAS KOCHAĆ')

A A A
Są takie książki, które bierze się do ręki i już po wstępie człowiek czuje głęboką irytację połączoną z fascynacją. Bo trzyma właśnie książkę, której sam nigdy nie napisał, a chciałby. I nie chodzi mi o to, że chciałabym napisać popularnonaukowy tekst o wpływie powieści Jane Austen na narracje romansowe i szerzej – na naszą kulturę. Po pierwsze jestem polonistką, nie anglistką. Po drugie, co nawet chyba ważniejsze, nie jestem dżejnistką. A Rachel Feder, autorka literaturoznawczo-społecznego eseju „Mit Darcy’ego. Jane Austen, literaccy amanci i potwory, które nauczono nas kochać” (tłum. Aleksandra Paszkowska), zdecydowanie dżejnistką jest. I udało jej się coś, co akademickim literaturoznawcom udaje się bardzo rzadko: napisała książkę, która doczekała się omówienia w „Vogue’u”. Czyli publikacja trafiła dokładnie tam, gdzie autorka zamierzała z nią trafić, do szerszego grona odbiorców, co samo w sobie stanowi nie lada osiągnięcie. Akademickie prace, z konieczności napisane hermetycznym językiem (jak bez niego wyrazić się precyzyjnie?), nie mają raczej na celu dostarczyć czytelniczej rozrywki, nie wspominając o tym, że często dotyczą dość wąsko zakrojonego tematu, a rzadziej – tematu, który byłby zajmujący dla szerokiej publiczności. Feder przyjrzała się wnikliwie powieściom Jane Austen i mitowi najpopularniejszego amanta z jej twórczości, pana Darcy’ego, bohatera „Dumy i uprzedzenia”. I swoje obserwacje przedstawiła tak, żeby nie trafić wyłącznie do grona znawców literatury angielskiej początku XIX wieku, ale także do wszystkich miłośniczek Austen.

Mało pisarek miało tak przemożny wpływ na kulturę i popkulturę jak Austen. Jej popularność nie słabnie przez stulecia, o czym świadczą liczone w setkach, jeśli nie tysiącach, kolejne wydania, ekranizacje, inscenizacje, reinterpretacje i inspirowane mniej lub bardziej narracje romansowe i schematy pojawiające się w tych narracjach. Jane Austen (żyjąca w latach, przypominam, 1775–1817) jest w ciągłym obiegu literackim, czytana nie dlatego, że trafiła na spisy lektur obowiązkowych, ale dlatego, że czytelnicy (choć głównie czytelniczki) chcą ją czytać. I ta chęć nie wykazuje tendencji spadkowych, przez co jesteśmy nieustannie bombardowani i bombardowane podobnymi narracjami. Podstawowa teza Feder brzmi: „Mit Darcy’ego jest właśnie opowieścią tego typu: to prosta dynamika zwieńczona ogromną nagrodą emocjonalną, przyswajana przez nas, zanim w ogóle połapiemy się, co się dzieje. (…) a teraz w skrócie zapowiem: klasyczna powieść Jane Austen i niekończące się wariacje na temat fabuły romansowej typu slow burn od nienawiści do miłości, którą ta autorka wyszlifowała do perfekcji, wprowadzają nas w pewną narrację. Opowieść brzmi tak: poznasz kogoś nieznośnego. Będą cię ostrzegać, że to zły człowiek. Pierwsze wrażenie potwierdzi pogłoski. Tak się zacznie twoja wielka miłość” (s. 17–18). Co najważniejsze, ten schemat nie pozostaje bez wpływu na nasze życie i wybory. Książka Feder to nie tylko analiza mitu Darcy’ego i jego długiego trwania w kulturze zachodniej. W zamierzeniu autorki ma być także narzędziem przemiany: „Literaturoznawcy mają do dyspozycji mnóstwo narzędzi do psucia twoich ulubionych książek. Ja najbardziej lubię psuć »Dumę i uprzedzenie«, zwracając uwagę na to, że literatura tresuje kobiety, aby poświęcały swój czas na próby przemiany gburów we wrażliwców – zamiast po prostu obalić patriarchat” (s. 13). Jest to zarazem książka pisana właśnie z pozycji fanki, dżejnistki, która uwielbia „Dumę i uprzedzenie”, ale widzi także, jak długie panowanie mitu Darcy’ego w kulturze wpływa na życiowe wybory kobiet, pochłaniając ich energię, emocje, czas i zaangażowanie. I trzymając w szachu przez całe życie.

Feder zaczyna swoją opowieść o Darcym świetnym retorycznie zabiegiem, który trwale wpisał się w akademickie literaturoznawstwo amerykańskie: osobistą anegdotą – o tym, jak rzuciła wszystko i poszła ratować kociątko w krzaku jałowca. Dlaczego? Bo od dzieciństwa, pod wpływem narracji, którymi nasiąkała, wierzyła, że znajdzie i uratuje zwierzęcego towarzysza, z którymi się zaprzyjaźni. Anegdota jest osobista, zabawna i obrazowa, a przy okazji ustawia lekturę całości: mity mają moc. Opowieści, które wchłaniamy, mają wpływ na nasze zachowania i wybory. Nie inaczej jest z mitem Darcy’ego, reprodukowanym w kolejnych opowieściach romansowych. Po zgrabnej literacko i retorycznie anegdocie Feder przechodzi do krótkiego streszczenia fabuły „Dumy i uprzedzenia”, zakładając, że ktoś mógł żyć pod kamieniem i jakimś cudem nie zetknąć się z żywiołową Lizzy Bennet i jej uczuciowo-matrymonialnymi rozterkami. Następnie autorka przechodzi do omówienia powieści Jane Austen w kontekście gotycyzmu, brawurowo dowodząc, że pod lukrowanym romansem kryje się sporo mroku. To chyba najlepsza interpretacyjnie część „Mitu Darcy’ego”, łącznie z przepisaniem fabuły „Dumy i uprzedzenia” jako horroru. We fragmentach tych jest najwięcej, nazwijmy to roboczo, literaturoznawczego mięsa. To istotne, bo jego zawartość w książce stopniowo spada – i to raczej na niekorzyść całości.

Następnie Feder przechodzi do omówienia pocztu Darcych, czyli niebezpiecznych typów literackich. Każdy katalogowany typ dostaje własną fiszkę z metryczką. W panteonie znaleźli się Simon Basset z „Bridgertonów”, Connel Waldron z „Normalnych ludzi” Sally Rooney, Bestia z disneyowskiej „Pięknej i Bestii”, Chuck Bass z serialu „Plotkara”, Heathcliff z „Wichrowych Wzgórz” Emily Brontë, Edward Cullen z sagi „Zmierzch” Stephanie Meyer oraz Christian Grey z „Pięćdziesięciu twarzy Greya” E.L. James, a nawet lord Byron. Poszukiwania Feder obejmują też reality shows „The Bachelor” (polski tytuł: „Kawaler do wzięcia”) i „The Bachelorette”, a także popularne seriale, komedie romantyczne z lat 90. i typy narracji romansowych, ze szczególnym uwzględnieniem slow burn i enemies to lovers (te dwa terminy przyjęły się w obiegu w swojej anglojęzycznej formie i walka z nimi jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu, należy je na tym etapie uznać, przyjąć i przełknąć). Katalogowanie i opisywanie kolejnych wcieleń pana Darcy’ego ma w sobie coś z uroku wykładów akademickich prowadzonych przez najbardziej charyzmatycznych profesorów. Zwłaszcza fragmenty poświęcone lordowi Byronowi wypadają szczególnie dobrze, bo opierają się na prostym zabiegu – opowieści o prywatnym życiu pomnikowego poety na zasadzie „tego nie powiedzieli wam w szkole”. A że życie lorda Byrona obfitowało w nachodzące na siebie i piętrzące się skandale i wybryki, to trudno taką narrację „położyć”. Całość dopełnia literacka wyliczanka „Dwanaście historii, które są tak naprawdę o seksie z Byronem” (s. 96–07), a w niej m.in. „Wampir” Polidoriego (jako trop oczywisty), „Wichrowe Wzgórza”, „Carmilla”, „Upiór w operze”, „True Blood” czy „Wywiad z wampirem”.

Całość jest napisana naprawdę zajmująco, lekko, z dużą dawką dowcipu i zaangażowania. Autorka korzysta z różnych form uatrakcyjnienia treści: literaturoznawcze wywody przemyca w formie wydzielonych graficznie „kujonotatek”, tworzy zestawienia typu „Starcie przystojniaków Darcy versus Heathcliff” (s. 138), przepisuje fabułę „Dumy i uprzedzenia” na format AITA (Am I The Asshole – „czy to ja jestem dupkiem/dupkinią”) czy fantazjuje, „Jak postacie z »Dumy i uprzedzenia« poradziłyby sobie w formacie »The Bachelor«” (s. 212). Trzeba też docenić bezwstydną dziewczyńskość książki Feder. Kto choć raz czytał „Bravo Girl”, ten na pewno rozpozna takie miniartykuły jak „5 oznak, że starasz się zreformować rozpustnika” (s. 130) i z rozkoszą rzuci się na urocze psychotesty przygotowane przez autorkę: „A czy ty żyjesz w świecie powieści gotyckiej?” (s. 67–68), „A czy ty uganiasz się za Darcym?” (s. 115). I o ile dodatkowe uatrakcyjniające lekturę wstawki tego typu wypadają świetnie, to „Mit Darcy’ego” ma też wady. I to poważne.

Publikacja Feder opiera się na ryzykownym połączeniu akademickiego literaturoznawstwa i publicystyki, dodatkowo publicystyki w bardzo popowej odsłonie. I choć pomysł jest doskonały, a realizacja w większości wybitna i sprawiająca wiele czytelniczej frajdy, to miejscami Feder za bardzo poszła w fajność. Tłumaczce należą się słowa uznania za radzenie sobie ze slangowymi wygibasami, jednak miejscami „Mit Darcy’ego” sprawia dość smutne i – nie bójmy się tego słowa – krindżowe wrażenie. Czyli jak milenialsi na TikToku. Wystarczyłoby trochę przyhamować z zetkową leksyką, żeby nie zmęczyć czytelnika/czytelniczki nachalną fajnością. Poza tym zetkowa leksyka zastosowana do zaangażowanych społecznie literaturoznawczych omówień to bardzo mocny środek stylistyczny i retoryczny. Nadużywany traci nie tylko urok, ale i moc rażenia. A Feder niestety nagminnie zdarza się go nadużywać.

W ostatniej części „Mit Darcy’ego” wytraca impet – literaturoznawstwa jest znacznie mniej, znacznie więcej jest za to historii z życia znajomych autorki. Wywód przetykany anegdotami osobistymi działałby znacznie lepiej niż osobny segment poświęcony wyznaniom na temat skłonności przyjaciół(ek) Feder do wiązania się z partnerami typu Darcy („Darcy w naszym życiu, czyli lecznicza moc plotki” [s. 181–204]). Z kolei ostatni rozdział, „Darcy zasiada w komisjach, czyli myślę, czuję, decyduję” (s. 221–234), to zdecydowanie najsłabsza część książki, dopisana jakby naprędce, niedomyślana i niedopracowana. Szkoda, bo samo omówienie aborcji w XVIII- i XIX-wiecznej literaturze brytyjskiej jest bardzo ciekawe.

„Mit Darcy’ego” to eksperyment częściowo udany. Feder doskonale opowiada o przemożnym wpływie powieści Austen na współczesną kulturę, ale także na wybory kobiet. Rozpracowuje narracje, na które jesteśmy mało odporne i które mimo kolejnych fal feminizmu trzymają się mocno. Mariaż literaturoznawczego zaplecza z lekką formą wyszedł w niektórych fragmentach nadspodziewanie dobrze i dostarczy wiele lekturowej frajdy zarówno osobom, które z dużym zaangażowaniem przeszły akademicko-humanistyczną ścieżkę zdrowia, jak i czytelniczkom, które po prostu uwielbiają romanse. Feder zdarza się też napisać uderzająco trafne i zgrabne frazy typu „W świecie zbudowanym tak, aby więzić kobiety na strychu, nigdy nie będziemy mogli wszyscy cieszyć się wolnością” (s. 225) czy: „Bycie człowiekiem w takim ciele, które potrafi stwarzać inne ciała, to kondycja immanentnie gotycka” (s. 229). Jeśli przymknąć oko na miejscami przefajnione słownictwo i zdecydowanie słabsze zakończenie, można przeczytać „Mit Darcy’ego” z przyjemnością – i poczuć się znowu jak na studiach filologicznych. O ile czerpało się z nich frajdę.

LITERATURA:

Konieczyńska A. „Niedostępny, ale godny pożądania. Jak mit Darcy’ego krzywdzi kobiety”. „Vogue Polska” 7.04.2025. https://www.vogue.pl/a/ksiazka-mit-darcy-ego-rozprawia-sie-z-mitem-niedostepnego-mezczyzny-jak-z-dumy-i-uprzedzenia-jane-austen.
Rachel Feder: „Mit Darcy’ego. Jane Austen, literaccy amanci i potwory, które nauczono nas kochać”. Przeł. Aleksandra Paszkowska. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2025.