POLECAMY: WYSTAWA PRAC SZYMONA KOBYLARZA 'BYŁA SOBIE WOJNA'
A
A
A
„Była sobie wojna”
Miejsce: Galeria Sztuki Współczesnej BWA
Al. Wojciecha Korfantego 6, Katowice
Kuratorka wystawy: Marta Czyż
Oprawa graficzna: Kasia Goczoł
Wystawa: 1.08.–14.09.2025 r.
Wernisaż: 1.08.2025 r.
Wystawa Szymona Kobylarza „Była sobie wojna” to rozwinięcie tematów, podejmowanych przez artystę w jego wieloletniej praktyce, związanych z militaryzacją dzieciństwa, realizowanych zarówno w warstwie materialnej, jak i symbolicznej. Kobylarz koncentruje się na dziecięcych zabawkach militarnych jako nośnikach ideologii i emocji, które – choć ukryte za fasadą rozrywki – modelują społeczną wyobraźnię od najmłodszych lat.
Artysta poprzez wykorzystanie kruchych materiałów oraz przeskalowywanie zabawek, które stają się obrazem skierowanym do dorosłej publiczności, gra z ikonografią wojskową i symboliką przemocy. Wykonane w technice cyfrowej makrofotografie zniszczonych plastikowych żołnierzyków ukazują hiperbolicznie ślady deformacji, pęknięć, ran. Powiększone do naturalnej skali, stają się portretami „ofiarnych ciał” – jakby wyjętych z dokumentacji pola walki. W ten sposób Kobylarz przywołuje problematykę poruszaną przez Susan Sontag w „Widoku cudzego cierpienia”, gdzie autorka pisze o estetyzacji przemocy i wyczerpaniu empatii. Kobylarz, podejmując temat estetyzacji w formie krytycznej, podważa zasadność pokazywania wojny w formie estetycznej tylko po to, by konsumować obraz. Jego zdjęcia nie są „ładne” – są niepokojące, wręcz niewygodne, ponieważ portretują nie tyle ofiary, ile nośniki milczącej przemocy systemowej: niewinnie wyglądające zabawki, których ukrytą funkcją jest oswajanie z wojną.
Tytuł wystawy – „Była sobie wojna” – przewrotnie nawiązuje do kultowego edukacyjnego serialu animowanego „Było sobie życie”, który w sposób uproszczony i przystępny tłumaczył dzieciom funkcjonowanie ludzkiego ciała. Idąc tym tropem, Kobylarz konstruuje wizualną edukację odwrotną: z jednej strony wchodzi w obszar pedagogiki, z drugiej – dekonstruuje ją, pokazując, jak edukacja przez zabawę potrafi reprodukować przemoc.
W duchu Anti-kriegs-museum w Berlinie, które podejmuje próbę pokazania wojny „bez chwały”, z perspektywy zwykłych ludzi, ofiar i ruin, Kobylarz odwraca także perspektywę. Zamiast bohaterskiego narratora czy militarnego geniusza, bohaterem jego prac jest nietrwały, zbudowany z kartonu czołg czy zdeformowany plastikowy wojownik, często pozbawiony broni, nóg, twarzy. To dziecięca wersja nieżołnierskiej opowieści o wojnie, która nie gloryfikuje, ale dekoduje procesy romantyzacji i ideologizacji walki.
Projekt analizuje również socjologiczne uwarunkowania wychowania chłopców (i w mniejszym stopniu dziewczynek) w duchu rywalizacji, siły i dominacji. Pokolenie lat 70. i 80. wychowywało się w cieniu wojennych narracji: popularne seriale jak „Czterej pancerni i pies” czy „Stawka większa niż życie” oferowały prostą wizję konfliktu – pełną przygód, honoru i sprawiedliwości. Zabawa „w wojnę” była czymś naturalnym, integrującym rówieśników, budującym tożsamość grupową i hierarchię. Projekt Kobylarza stawia pytanie: jaki wpływ miała ta niewinna zabawa na późniejsze kształtowanie ról społecznych, zwłaszcza męskości? Ale też podejmuje temat militaryzacji dzieciństwa dzisiaj, w czasach, kiedy kwestie militarne i wojny stały się naszą codziennością, nie tylko w mediach, ale w życiu, także życiu dzieci.
Zabawki militarne, przedstawiane przez artystę z brutalną szczerością i równocześnie nietrwałością, nie są tylko śladami prywatnych dzieciństw – stają się materialnymi artefaktami systemów, które oswajają z wojną, hierarchią, przemocą. Demilitaryzacja dzieciństwa, o której mówi projekt, to nie tylko sprzeciw wobec konkretnych narzędzi (broni-zabawek, gier komputerowych, symulacji wojennych), lecz próba obnażenia kulturowych wzorców, które uczą, że przemoc ma sens, a zwycięstwo wymaga ofiar.
Szymon Kobylarz nie tworzy więc muzeum nostalgii. Tworzy kontrmuzeum wojny – przestrzeń krytycznego oglądu codziennych, pozornie neutralnych przedmiotów, które w swojej funkcji wychowawczej przekazują opowieść, jakiej dzieci nie powinny dziedziczyć. Swoje prace zestawia z prywatnym zbiorem zdjęć i magazynów kolekcjonowanych od lat, które często goszczą w dziecięcych pokojach. „Mały modelarz” to nie tylko edukacja zręczności i wiedzy historycznej, ale także nauka przysposobienia obronnego w formie zabawy. W tym krytycznym duchu możemy, patrząc na wystawiane prace, z jednej strony docenić wyobraźnię artysty, z drugiej – podjąć refleksję dotyczącą świadomego wychowania przyszłych obywateli, dla których wojna powinna być obcym tematem, z którym, miejmy nadzieję, nigdy nie będą mieli nic wspólnego.
Wystawa Szymona Kobylarza stanowi wnikliwą krytykę społeczeństwa, które – znieczulone nadmiarem obrazów przemocy – w sposób niemal niezauważalny internalizuje obecność wojny jako stałego elementu codzienności. W obliczu nieustających konfliktów zbrojnych na świecie, ich narracje, estetyki i logiki przenikają wszystkie warstwy i okresy życia społecznego – także tę najbardziej podatną i kształtującą: dzieciństwo.
Kobylarz, analizując proces militaryzacji kultury dziecięcej, nie tylko ujawnia skalę przemocy symbolicznej obecnej w pozornie neutralnych przedmiotach – jak zabawki wojenne – lecz także zadaje pytanie o granice naszej powszechnej zgody na przemoc. Jego prace ukazują, że obecność wojny w zabawie nie jest niewinnym echem historii, lecz aktywnym mechanizmem reprodukcji militarnej wyobraźni, która legitymizuje przemoc jako narzędzie rozwiązywania konfliktów.
Demilitaryzacja dzieciństwa jawi się w tej perspektywie nie jako gest ochronny wobec najmłodszych, ale jako konieczny akt oporu – kulturowy i polityczny – wobec świata, w którym wojna wciąż pozostaje normą. To właśnie w dzieciństwie – w przestrzeni wyobraźni, zabawy i symbolicznych gestów – można rozpocząć proces kształtowania innego języka relacji, wolnego od logiki dominacji i rywalizacji. Kobylarz sugeruje, że pacyfizm nie zaczyna się od deklaracji dorosłych, lecz od sposobów uczenia dzieci patrzenia na świat.
W tym sensie jego wystawa jest nie tylko artystycznym gestem demaskującym mechanizmy przemocy ukryte w codzienności, lecz również propozycją alternatywnego imaginarium – takiego, które stawia opór wobec wojny nie tylko jako faktu politycznego, ale jako sposobu myślenia, wychowywania i organizowania wspólnoty.
Autorka tekstu: Marta Czyż
Zdjęcie główne grafiki z archiwum Szymona Kobylarza.
Fragmenty zdjęć w tle z prac: Mohammed Ibrahim, Gaza, 2022; Martinus Schouman, Eksplozja kanonierki nr 2, 1832; Jerney Pompe; Pieter Post, Zaręczyny kawalerii, 1631; Nikolai Kull, Rünnak, 1943; Museums Victoria na Unsplash.
Miejsce: Galeria Sztuki Współczesnej BWA
Al. Wojciecha Korfantego 6, Katowice
Kuratorka wystawy: Marta Czyż
Oprawa graficzna: Kasia Goczoł
Wystawa: 1.08.–14.09.2025 r.
Wernisaż: 1.08.2025 r.
Wystawa Szymona Kobylarza „Była sobie wojna” to rozwinięcie tematów, podejmowanych przez artystę w jego wieloletniej praktyce, związanych z militaryzacją dzieciństwa, realizowanych zarówno w warstwie materialnej, jak i symbolicznej. Kobylarz koncentruje się na dziecięcych zabawkach militarnych jako nośnikach ideologii i emocji, które – choć ukryte za fasadą rozrywki – modelują społeczną wyobraźnię od najmłodszych lat.
Artysta poprzez wykorzystanie kruchych materiałów oraz przeskalowywanie zabawek, które stają się obrazem skierowanym do dorosłej publiczności, gra z ikonografią wojskową i symboliką przemocy. Wykonane w technice cyfrowej makrofotografie zniszczonych plastikowych żołnierzyków ukazują hiperbolicznie ślady deformacji, pęknięć, ran. Powiększone do naturalnej skali, stają się portretami „ofiarnych ciał” – jakby wyjętych z dokumentacji pola walki. W ten sposób Kobylarz przywołuje problematykę poruszaną przez Susan Sontag w „Widoku cudzego cierpienia”, gdzie autorka pisze o estetyzacji przemocy i wyczerpaniu empatii. Kobylarz, podejmując temat estetyzacji w formie krytycznej, podważa zasadność pokazywania wojny w formie estetycznej tylko po to, by konsumować obraz. Jego zdjęcia nie są „ładne” – są niepokojące, wręcz niewygodne, ponieważ portretują nie tyle ofiary, ile nośniki milczącej przemocy systemowej: niewinnie wyglądające zabawki, których ukrytą funkcją jest oswajanie z wojną.
Tytuł wystawy – „Była sobie wojna” – przewrotnie nawiązuje do kultowego edukacyjnego serialu animowanego „Było sobie życie”, który w sposób uproszczony i przystępny tłumaczył dzieciom funkcjonowanie ludzkiego ciała. Idąc tym tropem, Kobylarz konstruuje wizualną edukację odwrotną: z jednej strony wchodzi w obszar pedagogiki, z drugiej – dekonstruuje ją, pokazując, jak edukacja przez zabawę potrafi reprodukować przemoc.
W duchu Anti-kriegs-museum w Berlinie, które podejmuje próbę pokazania wojny „bez chwały”, z perspektywy zwykłych ludzi, ofiar i ruin, Kobylarz odwraca także perspektywę. Zamiast bohaterskiego narratora czy militarnego geniusza, bohaterem jego prac jest nietrwały, zbudowany z kartonu czołg czy zdeformowany plastikowy wojownik, często pozbawiony broni, nóg, twarzy. To dziecięca wersja nieżołnierskiej opowieści o wojnie, która nie gloryfikuje, ale dekoduje procesy romantyzacji i ideologizacji walki.
Projekt analizuje również socjologiczne uwarunkowania wychowania chłopców (i w mniejszym stopniu dziewczynek) w duchu rywalizacji, siły i dominacji. Pokolenie lat 70. i 80. wychowywało się w cieniu wojennych narracji: popularne seriale jak „Czterej pancerni i pies” czy „Stawka większa niż życie” oferowały prostą wizję konfliktu – pełną przygód, honoru i sprawiedliwości. Zabawa „w wojnę” była czymś naturalnym, integrującym rówieśników, budującym tożsamość grupową i hierarchię. Projekt Kobylarza stawia pytanie: jaki wpływ miała ta niewinna zabawa na późniejsze kształtowanie ról społecznych, zwłaszcza męskości? Ale też podejmuje temat militaryzacji dzieciństwa dzisiaj, w czasach, kiedy kwestie militarne i wojny stały się naszą codziennością, nie tylko w mediach, ale w życiu, także życiu dzieci.
Zabawki militarne, przedstawiane przez artystę z brutalną szczerością i równocześnie nietrwałością, nie są tylko śladami prywatnych dzieciństw – stają się materialnymi artefaktami systemów, które oswajają z wojną, hierarchią, przemocą. Demilitaryzacja dzieciństwa, o której mówi projekt, to nie tylko sprzeciw wobec konkretnych narzędzi (broni-zabawek, gier komputerowych, symulacji wojennych), lecz próba obnażenia kulturowych wzorców, które uczą, że przemoc ma sens, a zwycięstwo wymaga ofiar.
Szymon Kobylarz nie tworzy więc muzeum nostalgii. Tworzy kontrmuzeum wojny – przestrzeń krytycznego oglądu codziennych, pozornie neutralnych przedmiotów, które w swojej funkcji wychowawczej przekazują opowieść, jakiej dzieci nie powinny dziedziczyć. Swoje prace zestawia z prywatnym zbiorem zdjęć i magazynów kolekcjonowanych od lat, które często goszczą w dziecięcych pokojach. „Mały modelarz” to nie tylko edukacja zręczności i wiedzy historycznej, ale także nauka przysposobienia obronnego w formie zabawy. W tym krytycznym duchu możemy, patrząc na wystawiane prace, z jednej strony docenić wyobraźnię artysty, z drugiej – podjąć refleksję dotyczącą świadomego wychowania przyszłych obywateli, dla których wojna powinna być obcym tematem, z którym, miejmy nadzieję, nigdy nie będą mieli nic wspólnego.
Wystawa Szymona Kobylarza stanowi wnikliwą krytykę społeczeństwa, które – znieczulone nadmiarem obrazów przemocy – w sposób niemal niezauważalny internalizuje obecność wojny jako stałego elementu codzienności. W obliczu nieustających konfliktów zbrojnych na świecie, ich narracje, estetyki i logiki przenikają wszystkie warstwy i okresy życia społecznego – także tę najbardziej podatną i kształtującą: dzieciństwo.
Kobylarz, analizując proces militaryzacji kultury dziecięcej, nie tylko ujawnia skalę przemocy symbolicznej obecnej w pozornie neutralnych przedmiotach – jak zabawki wojenne – lecz także zadaje pytanie o granice naszej powszechnej zgody na przemoc. Jego prace ukazują, że obecność wojny w zabawie nie jest niewinnym echem historii, lecz aktywnym mechanizmem reprodukcji militarnej wyobraźni, która legitymizuje przemoc jako narzędzie rozwiązywania konfliktów.
Demilitaryzacja dzieciństwa jawi się w tej perspektywie nie jako gest ochronny wobec najmłodszych, ale jako konieczny akt oporu – kulturowy i polityczny – wobec świata, w którym wojna wciąż pozostaje normą. To właśnie w dzieciństwie – w przestrzeni wyobraźni, zabawy i symbolicznych gestów – można rozpocząć proces kształtowania innego języka relacji, wolnego od logiki dominacji i rywalizacji. Kobylarz sugeruje, że pacyfizm nie zaczyna się od deklaracji dorosłych, lecz od sposobów uczenia dzieci patrzenia na świat.
W tym sensie jego wystawa jest nie tylko artystycznym gestem demaskującym mechanizmy przemocy ukryte w codzienności, lecz również propozycją alternatywnego imaginarium – takiego, które stawia opór wobec wojny nie tylko jako faktu politycznego, ale jako sposobu myślenia, wychowywania i organizowania wspólnoty.
Autorka tekstu: Marta Czyż
Zdjęcie główne grafiki z archiwum Szymona Kobylarza.
Fragmenty zdjęć w tle z prac: Mohammed Ibrahim, Gaza, 2022; Martinus Schouman, Eksplozja kanonierki nr 2, 1832; Jerney Pompe; Pieter Post, Zaręczyny kawalerii, 1631; Nikolai Kull, Rünnak, 1943; Museums Victoria na Unsplash.
Materiały nadesłane przez organizatorów.
„artPAPIER” objął projekt patronatem medialnym.
„artPAPIER” objął projekt patronatem medialnym.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

