ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 września 17 (521) / 2025

Andrzej Ciszewski,

WYSPA ŚMIERCI (RAVEN)

A A A
Morze Karaibskie A.D. 1666. To właśnie tu, kilkaset metrów od wybrzeża Tortugi, na morskim dnie znajduje się kotwica, do której przywiązany jest Raven: pełen dezynwoltury, równie odważny, co pechowy pirat. Szczęśliwie dla protagonisty ta patowa sytuacja okazuje się tylko chwilowa, choć impulsywny bohater – o czym przekonamy się wkrótce – jeszcze nie raz wpakuje się w kłopoty. Wszak Raven zamierza ubiec lady Darksee (nieprzewidywalną i bezlitosną piratkę) w wyścigu o to, kto pierwszy odnajdzie zaginiony skarb rodem z Chichén Itzá (prekolumbijskiego miasta założonego przez Majów na półwyspie Jukatan). Bohater obejmuje kurs na wulkaniczną wyspę Czarci Grzbiet, a jej niegościnna sceneria stanowi zaledwie zalążek problemów – bo musicie wiedzieć, że w tym zakątku rezydują kanibale, którzy nie przepuszczą okazji, by wrzucić kogoś na ząb.

„Nemezis”, „Piekielna wyspa” oraz „Furie” to komiksowy tryptyk o przygodach nietuzinkowego pirata, który pod wieloma względami jawi się jako daleki krewny Jacka Sparrowa. Niemniej źródłem inspiracji dla dzieła Matthieu Lauffraya („Prorok”, „Long John Silver”, „Legion. Kroniki”) było opowiadanie Roberta E. Howarda zatytułowane „Zemsta Czarnego Vulmei”, ukazujące perypetie kapitana pirackiego statku Kakadu – rosłego Irlandczyka, Terence’a Vulmei. Poprzetykany partiami trzecioosobowej narracji komiks francuskiego scenarzysty i rysownika (wydany przez oficynę Lost In Time w postaci twardookładowego integrala) skrzy się od nieoczekiwanych zwrotów akcji, krótkotrwałych sojuszy oraz zaskakujących zdrad. Obecność mocno ambiwalentnych dramatis personae skutecznie podbudowuje dramaturgiczny walor utworu, w którym nie brakuje także (nie zawsze spektakularnych) aktów bohaterstwa.

Szkicowa, ekspresyjna, sugestywna kreska Lauffraya doskonale sprawdza się w scenach batalistycznych, marynistycznych (zapadające w pamięć ujęcia spienionego żywiołu), jak i tych ukazujących niuanse tropikalnych zakątków oraz (niejednokrotnie) mroczny majestat sił przyrody. Bardzo dobrze wykorzystane rozkładówki plus świetnie korespondująca z klimatem opowieści paleta barw (dominuje przygaszona kolorystyka, aczkolwiek zielone akcenty również odgrywają istotną rolę) dopełniają atrakcyjności tego dzieła, które przykuwa uwagę już od pierwszych stron i podtrzymuje ją do samego końca.

Mówiąc krótko: pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników/miłośniczek pirackiej epiki. Ahoj!
Matthieu Lauffray: „Raven”. Tłumaczenie: Jakub Syty. Lost In Time. Nieledew 2025.